piątek, 20 kwietnia 2012

Rozdział 14


Rozdział 14
OCZAMI ZAYN`A :
Harry i Lou zajęli sypialnie rodziców Lily, Liam poszedł do wolnego pokoju u góry, a ja położyłem się na kanapie w salonie . Mijały godziny, a ja leżałem z rękami skrzyżowanymi za głową , wpatrywałem się w sufit i myślałem tylko i wyłącznie o niej. To zabawne, jak ta mała i wredna istota owinęła mnie sobie wokół palca. Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to , że ona nawet nie jest tego świadoma. Z wielkim bananem na twarzy wspominałem wszystkie chwile razy, a z wielkim, obrzydzeniem do siebie wszystkie rzeczy ,które je zrobiłem. Coś mnie tchnęło. No przecież powiedziała, że jak będę miał koszmar to mogę przyjść? Wyskoczyłem z łóżka i po ciuchu wchodziłem po schodach, a następnie do jej pokoju . Cicho i powoli otworzyłem drzwi, rozejrzałem się po korytarzu czy przypadkiem nikt nie idzie i wślizgnąłem do pokoju Lily. Spała jak zabita. Usiadłem na podłodze obok jej łóżka i przyglądałem się jej. Chyba śniło jej się coś przyjemnego , bo delikatnie się uśmiechała. To takie proste, jej uśmiech wywołuje mój uśmiech. Nie mam serca jej budzić, tak słodko wygląda. Odgarnąłem niesforny kosmyk włosów spadający na jej twarzy i delikatnie pogładziłem ręką po policzku. Straciłem poczucie czasu, kiedy w pokoju zaczęło robić się szarawo zszedłem do salonu. Wskoczyłem pod kołdrę , a w mojej głowie wciąż widniał obraz śpiącej Lily.
OCZAMI LILY :
Obudziłam się i promienie słońca wpadały do mojego pokoju. Jaki cudowny dzień, aż żyć się chce . Spojrzałam na zegarek. Dopiero po 8. Schodząc po schodach  poczułam przyjemną woń dobiegającą z kuchni. Weszłam po schodach i rozejrzałam się, w salonie pusto. Na dzień dobry, całkiem miły widok w kuchni. Krzątający się po kuchni Malik bez bluzki, to wspaniały widok na dobre rozpoczęcie dnia.
- Dzień dobry – przywitałam się i oparłam o stół kuchenny – Nie miałeś koszmarów ?
- Nie. Całą noc przespałem – uśmiechnął się i umazał mi nos i policzki mąką
 Uśmiechnęłam się i ręką starłam mąkę. No Malik, chcesz wojny? Żaden problem . Zaopatrzona w gumkę do włosów na prawym nadgarstku, wzięłam się za związanie włosów w wysokiego koka. Walczyłam z kosmykiem włosów, który opadał mi na twarz, a Zayn przyglądał się mi i się śmiał
- To takie śmieszne ? Nie każdy ma takie włosy jak Ty – mruknęłam i zostawiłam w spokoju ten kosmyk
Ominęłam stół kuchenny i stanęłam obok Zayn`a nalewając sobie do szklanki wody. Mulat wrócił do robienia naleśników, ale ja jeszcze nie skończyłam, ba nawet nie zaczęłam swojej wojny. Mąka dalej jest na mojej twarzy, a on jest czysty. Wypiłam prawie całą szklankę wody, zostawiłam trochę na dnie.
- Ale mokro! – krzyknęłam i oblałam go wodą, a krople zaczęły spływać po jego klatce piersiowej.
Chciałam uciec , ale złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Wolną ręką sięgnął po mąkę i posypał mi nią głowę.
- Pada śnieg – skomentował i puścił mnie
- Też mi się tak wydawało – odparłam i sypnęłam w niego garścią mąki.
- Tak chcesz się bawić ? – zapytał  i objął mnie w pasie.
Wysypał na mnie pół torebki mąki .
- Jak ja wyglądam ? – zapytałam cała biała z mąki
- Bardzo seksownie  - zwijał się ze śmiechu
- No ,ja też się uśmiałam – nawet nie zauważył jak sięgnęłam po jajko i zgniotłam nad jego głową.
Wyjął wodę z lodówki i odkręcił butelkę, zaczęłam się cofać, a on powoli szedł w moją stronę
- Nie zrobisz tego, prawda? – zapytałam błagalnie
Pokiwał głową i zwinnym ruchem znalazł się obok mnie. Jedną ręką mnie trzymał , a w drugiej trzymał wodę. Podniósł butelkę i oblał mnie z góry, mocząc mnie i podłogę.
- Zadowolony ? – zapytałam szczęśliwa
Właściwie to nie wiem z czego się śmiałam, ale jemu też udzielił się humor. Śmialiśmy się na cały dom i wcale bym się nie zdziwiła jakby pozostali zlecieli na dół i zaczęli się po nas drzeć, że ich obudziliśmy. Dumny z siebie Malik wręczył mi już pustą butelkę . Poszłam z nią do kuchni , a on razem za mną.
- Co my tu jeszcze mamy ? – zapytałam  otwierając po kolei każdą szafkę. – O! Wiedziałam ,że gdzieś jeszcze powinna być.
Podniosłam rękę z całą paczką mąki.
- Nie rób tego – powiedział kiedy brałam się za otwieranie mąki.
Stanął tak blisko mnie, że nie wiem czy kartka papieru zmieściłaby się między nami. Po cichu mruczał „ nie rób tego” i patrzył mi prosto w oczy. Odgarnął kosmyk z mojej twarzy i cofnął się.
- Nie rób tego – powtórzył.
No , ale za późno . Otworzyłam mąkę i zmierzałam w jego kierunku z mąką. Zaczął uciekać i wywalił się na mokrych kafelkach. Zaczęłam się śmiać. Wykorzystaj swoją przewagę Carter! On leży – pomyślałam w duchu  i ruszyłam w jego kierunku. Całkowicie zapomniałam ,że ja jestem cała mokra jak i podłoga. Poślizgnęłam się i wylądowałam na Maliku, a mąka wypadła mi z ręki i zaraz wysypała się na nas.
- Mam Cię – powiedział i trzymał mnie w objęciach, a ja leżałam na nim
Oboje zaczęliśmy się śmiać, nic nie było widać.
- Dobra, wstajemy – powiedziałam
Nie żeby przeszkadzało mi położenie ,w którym aktualnie się znajdujemy , no ale chyba tak nie wypada. Chwile mi się przyglądał , a potem pomógł wstać. Rozejrzeliśmy się po salonie u kuchni. Wszystko mokre i brudne od mąki.
- Ups – skomentowałam i zaczęłam się śmiać.
- Robimy naleśniki ? – zagadnął i pociągnął mnie za rękę do kuchni.
 Wygodnie usiadłam na krzesełku i przyglądałam mu się. Tak sprawnie poruszał się w tej kuchni i chyba lepiej ode mnie wiedział co gdzie jest. Patrzyłam na niego z fascynacją. Co jakiś czas uśmiechał się do mnie ,albo puszczał oczka.
- Proszę bardzo, smacznego – powiedział i podał mi talerz naleśników
- Zjedz ze mną – powiedziałam i złapałam go za rękę.
Przechylił lekko głowę na bok i mi się przyjrzał, a za chwilę się uśmiechnął
- Za chwile – powiedział i sięgnął po sosy  do szafki nad kuchenką i wrócił do mnie.
Teraz to ja wstałam , wzięłam dwie szklanki , nalałam nam picia i usiadłam.
- Z czekoladą i syropem klonowym, dobrze pamiętam ?- zapytałam
- Tak. A ja dobrze pamiętam ? Z czekoladą ? -  w odpowiedzi pokiwałam głową i „przyozdobiliśmy” sobie naleśniki.
- Smacznego – mruknęłam i wzięłam się za jedzenie śniadania
W ciszy znikało jedzenie z naszych talerzy, co jakiś czas podnosiliśmy wzrok i wybuchaliśmy śmiechem.
- Dokładki ? – zapytał mulat
- No coś Ty ! Najadłam się strasznie. Zostaw dla reszty  - rozejrzałam się po kuchni i salonie, które były całe w mące , po czym usiadłam prosto  i patrzyłam się na Zayna`a – Czemu mi się tak przyglądasz? – zapytałam i zaczęłam się śmiać .
- Masz tu coś , głuptasie  - powiedział i wytarł mi kącik ust z czekolady      
Jak miło, o boże. Jakby to ode mnie zależało wzięłabym z nim ślub ,teraz. To nie ma znaczenia ,że jestem cała brudna i morka, że Zayn nie ma na sobie nic oprócz spodni z dresu
- A wiesz na czym polega nasz problem? – zapytałam , a on pokręcił głową – Że Ty nie masz nic tu – zażartowałam i dotknęłam wskazującym palcem jego czoła, po czym się roześmiałam bo zostawiłam ślad z czekolady na jego czole – Ups, no już masz.
- Ha ha ha –  wstał i splótł ręce wokół mojej talii – Mam zostawić po sobie ślad?
Nie odpowiedziałam, jedynie się uśmiechnęłam. Przybliż swoją twarz do mojej, stykaliśmy się czołami.
- A co tu się dzieje?! – zaczął się drzeć Irlandczyk i wleciał do kuchni, a za nim reszta – O kurcze, nie chcieliśmy Wam przeszkadzać.
- Serio ,stary. Nic się nie stało – zauważył Zayn i stanął prosto.
Odchrząknęłam i zaczęłam zbierać naczynia ciesząc się pod nosem
- Sprzątać to ! – rozkazał nam Liam
- Już, już – odpowiedział grzecznie Malik
- Macie godzinę. Jak tu wrócimy , wszystko ma lśnić . Do góry dzieciaki – pokierował nami Liam
- Tak , jest dowódco Payne – mruknęłam
- Słyszałem ! – wydarł się Liam ze schodów
Otwartą dłonią pacnęłam się  czoło. O ludzie, z kim ja obecnie przebywam w tym domu. Żeby nie denerwować więcej przywódcy Liama  poszłam do łazienki po mopy i wiadro z wodą
- Czekaj, pomogę Ci – zjawił się mulat i wziął wiadro.
Nie mówię, że łatwo to posprzątać, ale przyjemnie spędziliśmy razem czas. Cały czas się śmialiśmy , a wspólnych tematów nam nie brakowało .
- Skończone ! Świetna robota Malik! – pochwaliłam go i wzięłam od niego mopa
- No Carter, też się dobrze spisałaś ! – powiedział i przybił mi piątkę .
Po schodach zbiegł Niall
- O tak! W końcu mogę iść do kuchni! – krzyczał zadowolony, my pokiwaliśmy z politowaniem głową .
- No dzieciaki, dobra robota – powiedział Liam i poklepał nas po ramieniu
- Do usług , przywódco – mruknęłam i poszłam do swojego pokoju
Ponad pół godziny zajęło mi całkowite wyczyszczenie włosów z tego co się w nich znalazło. Całkowicie ogarnięta zeszłam na dół gdzie wszyscy już byli ogarnięci, nawet Malik wyrobił się szybciej ode mnie. Harry zaczął się śmiać
- Z czego cieszysz? – zapytał Malik
- Z Ciebie i Lily. Już tak nie udawajcie ,że chcecie być przyjaciółmi.
- No właśnie , Lily – powiedział Malik
Lou pokiwał głową,  że się z nimi zgadza, a w jego ślady poszedł jeszcze Niall i Liam. Kuźwa , co to jakaś męska solidarność?
- Porozmawiajmy – rzucił Zayn i pojawił się obok mnie
- To nie jest wszystko takie proste – zaczęłam tłumaczyć
- Co nie jest proste? Chcesz z nim być czy nie ?- wtrącił Lou
- To nie jest rozmowa na teraz, ok.?! – przewróciłam oczami i usiadłam na kanapie obok Moniki
- Rozumiem Cię- wyszeptała i ciepło się do mnie uśmiechnęła
Dobrze ,że przynajmniej ona stoi po mojej stronie. A tak właściwie co to miało być? Presja otoczenia? No brawo panowie, brawo .
- Seans na 15 – powiedział Liam kiedy wchodził do salonu, nawet nie zauważyłam , że go nie było
- A to wychodzimy gdzieś ? – zapytałam
- Tak , do kina. Zarezerwowałem nam bilety na samej górze – pochwalił się i spojrzał na Nialla i Zayn`a
- Tylko wiesz, Danielle tu nie ma. A wszyscy wiemy gdzie i dlaczego rezerwujesz miejsca w kinie – zaśmiałam się
- No wyobraź sobie , że Twój były mnie prosił – rzucił i dostał w ramie od Malika
- Yhym. No to wszystko jasne – mruknęłam i spojrzałam na zegarek
Dopiero za dwie godziny mamy seans, więc spokojnie
- Hej , idziemy na jakiś obiad na miasto ? – rzucił Niall – Może pizza?
- Pasuje ! - odpowiedział Lou , któremu doskwierał głód
Wybraliśmy się do jednej z najlepszych pizzerii w mieście . Monika i Niall zamówili największą pizzę z menu , a potem i tak byli głodni .
- Zwijamy się ! Seans czeka - pokierował Liam patrząc na zegarek
- A na co idziemy ? - zapytałam
- Niespodzianka
- Tak jest , tato - sprzedałam mu kuksańca w bok
Postanowiliśmy się przejść , w końcu taka ładna pogoda . Nie obyło się bez piszczących fanek proszących o zdjęcie z chłopcami .
- Nie żebym była zazdrosna , ale ta pomiędzy Zayn'em , a Niall'em jest zdecydowanie za ładna - zauważyłam i rzuciłam obojętne spojrzenie na dziewczynę .
- Yhym . Zdecydowanie - powiedziała Monika i pociągnęła mnie lekko na bok - Co jest między Wami ?
Ale już nie odpowiedziałam , bo chłopcy wrócili . Malik podszedł do mnie i dla żartu mnie szturchnął , oddałam mu tym samym .
- Dobra , idziemy , bo zaraz się spóźnimy - poganiał nas Lou
- No , jakby to była nasza wina - wtrąciła Monika
Chłopcy jak prawdziwi dżentelmeni przepuścili nas w drzwiach , Liam i Lou poszli odebrać bilety , a ja , Monika , Harry , Zayn i Niall poszliśmy kupić napoje i jedzenie . Na sale weszliśmy w połowie reklam . Ruszyliśmy w poszukiwaniu swoich miejsc na samej górze . Monika poszła na sam koniec , a Niall wiernie za nią ruszył . Usiadłam na pierwszym wolnym siedzeniu , a zaraz obok po prawej stronie Harry , a po lewej Lou . Malik podszedł do nas i gestem ręki kazał mu zejść , na co fan pasków się roześmiał .
- Śnisz , to jest moje miejsce - powiedział Lou i objął mnie ramieniem
- Bardzo fajne miejscie - wtrącił się loczek i położył rękę na moim kolanie
- Liam ! Powiedz im coś - zaczął żalić się Malik
Dowódca Payne kazał mu radzić sobie samemu . Zayn zaczął ciągnąć Lou za rękę , a on się śmiał . Zaczęli się przepychać i dogadywać . Ludzie zaczęli im zwracać uwagę , więc Tomlinson odpuścił . Akurat zaczynał się film , a Malik rozwalił się na siedzeniu i rękę oparł o moje .
- O jejku , Król Lew - powiedziałam - Będę płakać
- Jestem tu, maleńka - szepnął Malik
Z politowaniem przewróciłam oczami i przeniosłam się na prawą stronę.
- Ty wiedziałeś tego debila ? - zagadałam do Harry'ego
- Ciii - uciszył mnie pochłonięty filmem
Zrezygnowana brakiem towarzystwa zaczęłam się kręcić. Wychyliłam się i sprawdziłam co robi Monika. Otulona ramieniem Niall'a karmiła go popcornem. Chłopak coś szeptał jej na ucho , a w efekcie ona chichotała. Oparłam się wygodnie o siedzenie i próbowałam skupić się na bajce , co było trudne , bo przez cały czas czułam na sobie wzrok Malika.
- Ekran jest tam - wyszeptałam i wskazałam palcem na ekran
- Tu są ciekawsze widoki - odpowiedział i ukazał rządek swoich białych zębów
- Nie wydaje mi się żeby było coś ciekawszego od malutkich lwów
- Jak chcecie pogadać to idźcie na kawę - skarcił nas Harry
Wymieniłam spojrzenie z Zayn'em i uśmiechnęłam się. Wróciłam do oglądania filmu.
- Jakbym widział nas - szepnął kiedy Simba bawił się z Nalą nad rzeką
- Tyś widział - odpowiedziałam z ironią
- A no , widział - dał mi buziaka w policzek
Spaliłam buraka , ale było na tyle ciemno , że nie zauważył. Oparłam głowę o jego ramię. Jedną ręką gładził mnie po włosach , a drugą obejmował. W ciszy oglądaliśmy film. Co jakiś czas było słychać szelest przeżuwanego popcornu, albo siorpanej coli przez słomkę. Łzy zaczęły mi spływać. Wszyscy w kinie zaczęli się wiercić w poszukiwaniu chusteczek. Widocznie nie tylko ja mogę oglądać ,, Króla Lwa '' milion razy i wzruszać się w tym samym momencie. Spojrzałam na Harry'ego , który płakał jak małe dziecko. Łzy wylewały mu się z oczu litrami.
- Chusteczkę ? - mruknął Zayn
- Z chęcią - wzięłam jedną chusteczkę i wytarłam twarz
Poszukałam chusteczek w torbie i podsunęłam je Loczkowi pod nos , uśmiechnął się i wziął całą paczkę. Obróciłam się i spojrzałam na twarz Zayn'a, również płakał. Ile zwykły film potrafi wywołać uczuć.
- Nie płacz - uśmiechnęłam się i wytarłam mu twarz z łez spływających po policzku
Objął mnie , przyciągnął do siebie i pocałował w głowę
- Kocham Cię - wyszeptał , a ja zamarłam
- Co ? - zapytałam zdziwiona
- Proszę , porozmawiajmy po wyjściu z kina
- O czym ?
- O nas
- O nas ? - zapytałam - To bardzo rozległy termin
- Tak , o nas - po czym dodał spokojnie - Wiesz o czym mówię
- Wiem. Jesteśmy przyjaciółmi. Zawsze byliśmy i zawsze będziemy. Wszystko wiem
Strąciłam jego rękę z mojej talii i usiadłam prosto. Dlaczego to wszystko musi być tak skomplikowane ? Zastanawiałam się czy Malik przypadkiem nie gra w jakąś grę. Robienie nadziei  , potem zranienie i tak cały czas. Level up , za każdym zranieniem , tak ? Gratuluję pomysłowości.
- No, dzieciaki, zwijamy – powiedział Liam ocierając łzy z policzka
Ponownie na sali zapanowało zamieszanie, wszyscy zbierali swoje życie i pchali się do wyjścia. W końcu udało nam się opuścić kino i poszliśmy na kolejny spacer do auta. Utrzymywałam bezpieczną odległość pomiędzy mną , a Zayn`em . Dlaczego? Myślę , że dla mnie jest zdecydowanie za wcześnie żeby rozmawiać o tym co padło z jego słów i dlaczego. Wiem ,że kiedyś będę musiała się przełamać i stawić temu czoła, ale teraz lepiej wychodzi mi udawanie ,że nic się nie stało i traktowanie Malika jak przyjaciela, chociaż czasami wychodzi to już poza granice przyjaźni.
- Dlaczego Mufasa musiał zginąć ? – zapytał Harry. Biedny dalej to przeżywał
- Nie wiem kochanie, nie wiem – Lou przytulił go
Wszyscy popatrzyliśmy na siebie i zaczęliśmy się śmiać .
- Hej , pogadamy w domu – mruknęłam do Moniki zanim wszyscy wpakowali się do auta
- Dobra – rzuciła mi pytające spojrzenie
Chłopcy wpakowali się do samochodu, Zayn zajął miejsce obok mnie. Nasz kierowca włączył radio i przez całą drogę powrotną do domu śpiewaliśmy piosenki z radia.
- My idziemy do mnie – powiedział Zayn i pociągnął chłopców za sobą w stronę jego domu
- No, ale przyjdziecie potem , prawa? – zapytała Monika i wpatrywała się w niego
- Tak, Niall potem przyjdzie. Miło , że pytasz. My też – odpowiedział jej Lou bo widocznie też zrozumiał sens jej pytania
- Spadaj Lou ! – rzuciła i weszła do domu .
Bezradnie rozłożyłam ramiona, rzuciłam „ do zobaczenia potem” i weszłam za Moniką do domu. Włączyłyśmy muzykę i usiadłyśmy w salonie.
- O czym chciałaś pogadać ?- wiedziałam ,że ciekawi ją to od kiedy jej powiedziałam , że chcę pogadać
- Jak byliśmy w kinie – zaczęłam, a na jej twarzy zagościł uśmiech. No ja już dobrze wiem dlaczego – Zayn powiedział , że mnie kocha, albo się przesłyszałam w co wątpię, bo potem chciał pogadać.
Monika wyszczerzyła się jeszcze bardziej.
- Ty głupia ! Pogadaj z nim w końcu , no ! – zaczęła jak głupia chodzić po salonie – Czy Ty nie widzisz jak Wy do siebie pasujecie ?! PRZEZNACZENIE kochana, PRZEZNACZENIE
Nie wiem czemu , ale te słowa wywołały uśmiech na mojej twarzy
-No zobaczymy, kiedyś z nim pogadam .
- Nie kiedyś tylko dzisiaj
- Nie sądzę
- Ale ja tak – zaczęła się ze mną droczyć. – chodź zrobimy coś do jedzenia, bo pewnie długo nie będą siedzieć u Zayn`a.
- Pewnie tak – otworzyłam lodówkę i zastanawiałam się co możemy zrobić – Powiedz mi. Jeszcze muszę czekać aż oficjalnie będziesz z Niall`em czy już nie ?
- Nie wiem dlaczego twierdzisz, że będziemy razem – zażartowała , a ja rzuciłam w nią ręcznikiem kuchennym
- Jesteśmy ! – chłopcy krzyknęli z przedpokoju – I wychodzimy pograć w piłkę przed dom, jak wrócimy kolacja ma być gotowa!
Otworzyłyśmy na oścież okno w kuchni i co jakiś czas podglądałyśmy jak grają mini mecz. Krzątałyśmy się po kuchni i rozmawiałyśmy o wszystkim.
- Kochani są – powiedziała Monika kiedy wyglądała przez okno
- Bardzo – zgodziłam się .
Stanęłyśmy tyłem do okna i kroiłyśmy warzywa na sałatkę.  Cały czas było słychać śmiechy i rozmowy chłopców w ogrodów. Wielki huk. Dwie szklanki spadły na ziemię .
- haahaha. Stary ! Lecisz! – zaczął krzyczeć Lou
- Dokładnie ! Lecisz ! – zgodził się z nim Niall
Podniosłam z kafelek piłkę i nie patrząc przed siebie wyrzuciłam ją przez okno
- Ałaaa ! – usłyszałam i wyjrzałam przez okno
Zayn stał i trzymał się ręką za oko. Szybko wybiegłam z domu
- Nie chciałam. Przepraszam . – powiedziałam i podeszłam do niego
- Nie wiedziałem ,że masz tyle siły – rzucił i próbował otworzyć łzawiące oko
- Pokaż czy coś Ci tam nie wpadło.
Podeszłam do niego, wzięłam go za rękę i kazałam usiąść na schodach. Tak łatwiej było mi zobaczyć czy przypadkiem nie ma jakieś pruchy w oku.
- Nic nie masz. Za chwile powinno przestać boleć . Jest coś co mogę dla Ciebie zrobić ? – zrobiło mi się go żal
- Właściwie to tak – odpowiedział uradowany – Pogadaj ze mną
- Skoro obiecałam .

________________________
No i jest 14. Jak Wam się podoba ? Wielkie podziękowania i jednocześnie dedykacja dla Angeliki, która bardzo mi pomogła z tym rozdziałem. Gdyby nie to ,że przepisała mi ponad 2 strony z zeszytu to nie wiem czy bym dzisiaj dodała. 
+ Jeśli chcesz być informowana o nowych rozdziałach- napisz . GG : 41777631  TWITTER : @proorsus
+ Jak myślisz co będzie dalej ?

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Rozdział 13


ROZDZIAŁ 13
- Ciszej ludzie ! – krzyknęłam zaspana kiedy schodziłam po schodach
A tak właściwie , to dlaczego ludzie? Przecież tylko ja i Monika powinnyśmy być w domu, bo taty nie ma. No , ale mamy gości. Zaspana przetarłam oczy i powitał mnie śliczny obrazek. Monika i Niall w kuchni. Chłopak przytula ją i coś szepta do ucha, a ona robi śniadanie i chichocze pod nosem.
- Oo jak fajnie – oparłam się o stół kuchenny – że robisz dla nas śniadanie
- Nie. Robię dla siebie – roześmiała się Monika
- No i dla mnie – dodał Niall.
Nie przerywając im w tej pięknej chwili wycofałam się do salonu.
- Dzień dobry wszystkim – rzuciłam radośnie i usiadłam w fotelu – No może, nie wszystkim – dodałam ciszej kiedy chłopcy mi odpowiadali
- Jak tam ? – zapytał Harry
- Całkiem spoko, tylko od samego rana ludzie mi po domu chodzą, no i przyjaciółka nie chce mi zrobić śniadania, bo woli zrobić jakiemuś koledze , fajnie nie ?
- Ja Ci mogę zrobić śniadanie – zaproponował Zayn
- Nie dzięki, już nie jestem głodna
Bingo Carter ! Zagęściła się nam atmosfera w pokoju. No, ale.. Na swoją obronę mam tylko tyle, że to nie jest w całości moja wina .
- Leci coś fajnego w telewizji ? – rzuciłam żeby wybrnąć z sytuacji
W efekcie spotkałam się z rozbawionym spotkaniem Hazzy  , głupkowatą miną Lou i załamanym wzrokiem Liama. Zrobiłam minę typu „ przepraszam” i jakoś mi wybaczyli .
- Ej misiaczki, my jedziemy do sklepu , bo nic nie ma w lodówce – rzucił Niall i pociągnął Monikę za sobą do drzwi
- Tylko się nie zgubcie ! – krzyknął za nimi Zayn
- Coś czuję ,że szybko nie wrócą – mruknęłam i się roześmiałam
Nie wiem jak Niall, ale Monika słabo zna okolice . Oj, ktoś tu chyba się zgubi. No , ale romantycznie się zgubi, więc będą szczęśliwi . Z uśmiechem na ustach siedziałam i przez chwile odpłynęłam. Wyobraziłam sobie tą scenę. Monika i Niall trafili do sklepu. Kupili co trzeba i wychodzą. Wszystko ładnie, pięknie, ale jak wrócić do domu? Niall bierze dziewczynę za rękę i ciągnie ją w północną stronę, ona się opiera i mówi, że muszą iść na południe żeby wrócić do domu. Zaczynają się śmiać i zrezygnowani siadają na ławce. Monika rzuciła pierwsze lepsze hasło i rozmowa sama rusza. Opowiadają robie różne historie, śmieją się i nie zważają na nic oprócz siebie. Nawet nie zauważają kiedy mleko wypada z reklamówki i się rozlewa. No tak, zakochani
- Halo! Lily ?! – Lou trącił moje ramie
- No czego?- rzuciłam i próbowałam wygonić z mojej wyobraźni cudowny obrazek żarłoków
- Nie będzie Ci przeszkadzać jak troche pokręcimy Ci się po domu ?- zapytał Liam
- Nie, chociaż nie wiem co kombinujecie, ale nie. Ja idę się ogarnąć. – pomachałam im i zniknęłam na piętrze.
Wzięłam szybki prysznic, ubrałam pierwszą lepszą bluzkę i szorty. Weszłam do pokoju i zastałam całkiem przyjemny widok.
- Serio? – rzuciłam ironicznie
- Serio, serio – odparł Zayn
- Co Ty tutaj robisz? – zapytałam i chciałam wygonić go z mojego łóżka, a on w odpowiedzi poklepał miejsce obok siebie
- Nie możesz zejść na dół i chłopcy wysłali mnie do pilnowania właściwie rozproszenia Ciebie – powiedział dumny z siebie
- Przepraszam bardzo co ?
- No bo ja i chłopcy uważamy, że potrafię najbardziej odciągnąć Twoją uwagę od czegoś – wyjaśnił , a ja wpatrywałam się w niego z niedowierzaniem.
- Jaki Ty jesteś zapatrzony w siebie
- No , a co? Może na Ciebie tak nie działam ? No wiesz, odciągam Twoją uwagę i w ogóle – ewidentnie się zgrywał , a mnie humor też dzisiaj dopisuję
- Wiesz.. Właściwie to masz racje – powiedziałam dość poważnie – Twoja głupota odciąga moją uwagę
 Pokazałam mu język i otworzyłam drzwi. Zayn szybko zeskoczył z łóżka i pobiegł mną. Dorwał mnie na schodach i złapał w pasie. Wstrzymałam oddech, serce przyspieszyło rytm. Jedyne czego w tej chwili pragnęłam to żeby ten głupek przejął inicjatywę i mnie pocałował, ale on chyba nie jest aż tak mądry, a przecież ja go pierwsza nie pocałuję, bo będzie, że mi zależy.
- Nie możesz tam iść – wyszeptał mi do ucha i wziął mnie na ręce, a moje ciało przeszył przyjemny dreszcz
- To nie fair – mruknęłam zadowolona ,że mam z nim tak bliski kontakt.
Ponownie wróciliśmy do mojego pokoju. Stanęliśmy na środku , właściwie to Zayn stał, a ja „zwisłam” w powietrzu wspierana przez jego ramie
- Ale Ci to pasuję ! – mruknęłam oburzona
- Co ? –zapytał zdziwiony
- Że jestem taka mała, możesz robić co Ci się podoba, a ja i tak nie mam nic do gadania.
- Wiesz właściwie to całkiem wygodne dla mnie – odstawił mnie na podłogę ,ale dalej nie wypuszczał ze swoich objęć.
Nie żeby mi to przeszkadzało ,no ale chyba musiałam się jakoś wyrwać z tego uścisku. Zaczęłam się wiercić i wykręcać, ale to na nic. Zayn przybliżył swoją twarz do mojej, schylił się i stykaliśmy się czołami
- Porozmawiajmy, proszę – wyszeptał.
No bingo! Trafiony, zatopiony. Mój czuły punkt. Te słowa z jego ust działają na mnie jak płachta na byka.
- Wspominałam Ci już, że mamy ograniczyć swój kontakt do minimum ? Tak?! To się cieszę – rzuciłam wrednie i wyszłam z pokoju .
Zbiegłam po schodach do salony i zastałam Lou i Hazze, który zmieniali położenie mebli w moim salonie i Liama, który nimi dyrygował
- Nie! Panowie! Mówiłem, że fotel bardziej pod kątem i bardziej do ściany – powiedział oburzonym, że nie potrafią wykonać tak prostego polecenia
- A weź ! Sam ze zmieniaj położenie, zmęczyliśmy się – powiedział Harry i Lou przybił mu piątkę .
Chłopcy usiedli na sofie, obok wgramoliłam się ja, a Liam zajął fotel . Zayn pojawił się i zajął drugi fotel.
- Wiesz Lily – zaczął mulat, a ja już bałam się z czym wyleci – całkiem ładny masz ten pokój i te fotografie nad łóżkiem
Cóż za spostrzegawczość panie Malik, nie zesraj się pan przypadkiem
- No, fajnie mi tata urządził, przekaże mu , że podoba Ci się jego aranżacja 
- Przestańcie toczyć wojnę – upomniał nas Liam i miał troche racji
- Tak właściwie ,to która już godzina ? – zapytał Harry
- Prawie 15 , a co ? – zapytałam
- Bo.. – loczek zaczął się śmiać, a my patrzyliśmy na niego pytająco – Monika i Niall jeszcze nie wrócili.
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać, do Liama zadzwonił telefon i wyszedł z salonu. Po chwili wróciłi zwijał się ze śmiechu
- Niall dzwonił, od 2 godzin siedzą na ławce , zgubili się – wydyszał tatuś i zaczął się śmiać
- Mówiłam wam! Mówiłam ! – zaczęłam się śmiać jak głupia.
Jak dobrze mieć tych przypałów, przynajmniej nie jest nudno.  Zebraliśmy się , Harry skoczył po kluczyki i robił za naszego szofera . Niall wysłał sms-em adres ulicy gdzie znajdują i Zayn od razu skojarzył miejsce, więc robił za GPS .Harry szukał miejsca żeby zaparkować , a ja i Lou już zwijaliśmy się ze śmiechu widząc dwie pokraki na ławce
- Oni powinni ze sobą być – mruknął Liam i jako pierwszy wyszedł z auta, a my poszliśmy w jego ślady.
BUM ! Ja i Monika nie potrafimy złapać oddechu bo opanowała nas głupawka śmiechu
- Co się stało ? – Liam próbował zgadnąć powód naszej radości
Nawiązała się jedna z tych tajemniczych telepatycznych linii miedzy mną , a Moniką . Okazałyśmy się najbardziej spostrzegawczymi osobami
- Lou.. – wydyszałam – Masz, to znaczy.. Miałeś takie ładne białe trampki
Chłopcy spojrzeli po swoich butach i zauważyli piękną ozdobę na kiedyś białych trampach fana pasków
- Ale się w kake wjebałeś Lou ! – skomentowała Monika, a ja przybiłam jej piątkę
Chłopcy zaczęli się śmiać, a Lou stał i nie wiedział co ma ze sobą zrobić . Przez 10 minut nie mogliśmy się opanować i wymyślaliśmy „gówniane” kawały, nie żeby to był jakiś przytyk w stronę Lou
- Dobra dzieciaki! Wracamy do domu – Liam próbował nas ogarnąć
- Nie wiem co zrobi Lou, ale w takim stanie nie wsiądzie z nami do auta. Do mojego auta! Nie ma mowy! – rzucił Hazza i objął mnie i Monikę  ramieniem
- Kochanie, jeszcze Ty przeciwko mnie ?- zapytał załamany Lou
- Jak ściągniesz buty to pogadamy – rzucił Hazza i otworzył nam auto
Wróciliśmy do domu, ja i Monika zajęłyśmy się wypakowaniem jedzenia i zrobieniem obiadokolacji, a chłopcy wymyślali nowe teksty i co chwile ,któryś wpadał do kuchni i sprzedawał nam najlepszy tekst minuty . Nie powiem, całkiem przyjemnie spędzać czas w 7 . Bez kłótni, sporów, tak zwyczajnie. Z nimi nawet siedzenie w domu jest fajne.
- No proszę , pogadamy ? – Zayn zjawił się w kuchni
- Kiedyś, jeszcze nie czas na takie głupoty – zażartowałam i wsadziłam mu truskawkę do ust , a on patrzył się na mnie tymi swoimi brązowymi oczami i czekał aż powiem „tak, porozmawiamy”
Bez większego zastanowienia , zadziałałam instynktownie .
- Spadaj do chłopaków – popędziłam go i klepnęłam w tyłek.
Mulat poruszał zadowolony brwiami i poszedł do salonu. Pokiwałam głową i kazałam mu się puknąć w czoło.
- Co to było ?- zapytała zdziwiona Monika
- Eee. Taki tam, przyjacielski odruch.
Od jej wzroku na całe szczęście uchronił mnie dzwonek do drzwi. Pobiegałam i otworzyłam drzwi mojej  niedoszłej teściowej.
- O dzień dobry – przywitałam panią Malik
- Cześć Lily – przytuliła mnie , a ja poczułam się dość dziwnie – Jest tu mój syn , prawda?
- Jest, jest. Zawołać go?
Pokiwała twierdząco głową, zaprosiłam ją do środka i przyprowadziłam Zayna
- Zabieraj chłopców i do domu – rozkazała, a Zayn był teraz przy niej taki malutki, wspaniały widok!
- Nie mamo. Zostajemy tutaj. Właściwie zostajemy też na noc, nie martw się. Wrócę jeszcze do domu, teraz muszę coś załatwić. – wyjaśniał jej spokojnie, coś były w tej wypowiedzi. Czyżby czytaj między wierszami mu się włączyło ?
- Yhym – widocznie zrozumiała bo tylko tyle powiedziała. Syn dał jej buziaka w policzek i wrócił do salonu
- Ja się nim zajmę – powiedziałam ,a zaraz pożałowałam i się poprawiłam – Nimi się zajmę . Może być pani spokojna
- Dobra, jak coś jestem tuż obok . Pa – powiedziała i poszła do siebie .
Wróciłam do salonu, gdzie chłopcy dokuczali Malikowi.
-Ooj jaki mami synuś – skomentował Louis
- Stary – zaczął Malik – Mam Ci wypominać co było dzisiaj ? Monika jak to ładnie ujęłaś ?
- Nie, no . Przepraszam stary. – od razu Lou się poprawił
 - Wiecie co Wam powiem ? – przystanęłam na schodach – Gówniane tematy macie, idę stąd – powiedziałam i pobiegłam do swojego pokoju .
Biedny Lou, to chyba będzie się za nim do końca dnia ciągnąć, no ale zabawa jest fajna . Włączyłam muzykę i postanowiłam ogarnąć pokój. Kurcze, przecież dopiero co tu sprzątałam i już jest syf. W połowie piosenki The Wanted - Heart vacancy drzwi mojego pokoju otworzyły się i wmaszerował zadowolony Malik.
- Co się cieszysz ? – zapytałam i wrzucałam ubrania do szafy
- No , a nie mogę ? – odpowiedział pytaniem na pytanie
Zadowolony rzucił mi się na łóżko. Pokiwałam z politowaniem głową i wróciłam do wcześniejszego zajęcia. Fakt faktem , trudno mi się było na tym skupić mając go w pokoju . Kusisz Malik, kusisz. Zwinnym ruchem zeskoczył z łóżka i przeszedł się po pokoju
- Miło , że dalej ją masz – powiedział i rzucił we mnie bluzą . – I miło ,że słuchasz konkurencji
Ostatnie dźwięki Heart vacancy i ta bluza to nie zbyt dobre połączenie
- Wyjdź jak Ci nie pasuję , nikt Cie tu nie zatrzymuję – mruknęłam zdenerwowana i rzuciłam bluzę na łóżko.
Przyglądał mi się, pewnie przez cały dzień rozkminia czy przypadkiem nie mam okresu, bo mam straszne wahania nastroju.
- Wyjdź ! – krzyknęłam i zatrzymałam się przed nim przy drzwiach . Położył mi palec na usta w geście uciszenia
- „Going back to corner where i first saw you , gonna camp in my sleeping bag,. I`m not gonna move” – zaśpiewał kawałek piosenki The scirpt ,która właśnie zaczęła lecieć i wyraźnie zaakcentował ostatnie zdanie
Oj no, zrobiło mi się tak milutko i cieplutko  na serduszku. Ale halo! Nie możesz się poddać temu uczuciu . Nie pamiętasz ile cierpiałaś ?  Bez słowa wyminęłam go i zeszłam na dół.  W salonie pozostali wygłupiali się . Wcisnęłam się obok Harry`ego na kanape
- Oho. Pewnie gorąco było tak u góry z Malikiem – zaczął się śmiać Lou
- Lepiej patrz pod nogi – warknęłam i przybiłam piątkę Monice
Louis chyba na dzisiaj już się zamknie z głupimi tekstami, coś mi się tak wydaję . Malik też przyszedł do salonu i zajął miejsce naprzeciwko mnie .
- Chcecie coś z kuchni ? – zapytała Monika
- Weź mi jabłko – Monika rzuciłam jabłko i złapałam je nad głową Harolda.
Pozostali o czymś rozmawiali  i głośno się śmiali, ale ja  odpłynęłam. Podrzucając jabłko w dłoni zastanawiałam się jak moje życie będzie wyglądało za pare lat. Gdzie będę mieszkać, czy w Polsce czy w Anglii. Jaką będę miała prace. Z kim założę rodzinę ? Nie wiem, może to głupie, ale tylko Zayn`a potrafią sobie wyobrazić przy moim boku za kilka lat.
- Lily , co jest? – zapytała Monika po polsku
Jak dobrze, że możemy porozmawiać o chłopcach przy nich bo i tak nic nie ogarną .
- Ee nic, zamyśliłam się – odpowiedziałam i napawałam się widokiem słuchających chłopców
- Coś do niego czujesz, prawda?
- Wiesz jak to jest.. Z jednej strony mam ochotę rzucić mu w ten jego durny łeb tym jabłkiem za to co zrobił , no a z drugiej strony mam ochotę go przytulić i zacząć od nowa, jeśli by chciał
- Co tutaj się dzieje ? – zapytał Niall , a ja i Monika bezradnie rozłożyłyśmy ręce
- Dobra, ja idę spać – powiedziała Monika i wstała – Jakoś musimy ogarnąć kto gdzie śpi .
- Wiesz, myślę , że najlepszym rozwiązaniem będzie jak my zajmiemy jeden pokój – powiedział Niall i złapał dziewczynę za rękę – A oni niech się martwią .
Para, ale przyjaciół – jeszcze – zniknęła na piętrze .Westchnęłam i wstałam.
- Dobranoc. Śpijcie jak chcecie – pożegnałam się z towarzystwem
- Hej Lily, czekaj ! – zawołał za mną Malik
- Co chcesz?
- Mogę z Tobą spać ?
- No oczywiście ! – uśmiechnęłam się do niego – że nie
- A jak będę miał koszmary w nocy ? Mogę przyjść
- Wtedy tak .

___________________
Siema. Mam dla Was 13. Jak Wam się podoba? Z góry przepraszam za wszystkie literówki i błędy :)
+ Nie wiem kiedy dodam kolejny rozdział, zaczyna się szkoła i w ogóle, ale w każdej wolnej chwili będę pisać
+ razem z dziewczynami założyłyśmy fp . pomożecie nam go rozkręcić? Z góry dziękujemy za lajki i możecie nam wysyłać swoich znajomych https://www.facebook.com/DupyStrojeiNapoje

środa, 4 kwietnia 2012

Rozdział 12


Rozdział 12 :
W końcu wróciłyśmy do Bradford . Ja jestem szczęśliwa z tego powodu , mogę się odciąć od problemów z Polski , a nawet z Londynu . Chociaż od jednej sprawy nie mogę się odciąć . Jest ona dla mnie niczym trucizna, która stopniowo i powoli zalewa moje ciało i umysł ogromnym bólem . Nie ma lekarstwa na ten ból , żadnego sposobu na uśmierzenie go . Chociaż... jedynym lekarstwem jest tu czas . Jak Monika odbiera powrót do Bradford ? Odbiera to jako koniec czegoś pięknego . Jest smutna , to widać , mimo , że to dopiero pierwszy dzień po wyjeździe z Londynu . Czy dla niej i Niall'a to koniec ? Według mnie to dopiero początek . Jest 8 rano , tata godzinę temu wyszedł do pracy i wróci pod wieczór . Monika śpi , a ja siedzę na kanapie w salonie pod ciepłym kocem i pysznym kakao w dłoni . Zupełna cisza , chociaż moje wnętrze krzyczy i domaga się wyjaśnień . Obojętny wyraz twarzy i tępy wzrok wpatrujący się w uderzający o parapet krople deszczu to jedyne na co mnie stać w tej chwili . Oczy zaczęły mi się przymykać . Potrzebowałam snu , chociaż ilekroć moje powieki opadały przed oczyma pojawiał się obraz sprzed roku . Ja , Zayn , London Eye . Ja , Zayn , chłopcy pewnego ranka w hotelowym pokoju , wspólny wypad do wesołego miasteczka i muzeum figur . Kiedy po tym dniu mulat cieszył się , że ma mnie dla siebie , bo wcześniej zajmowałam się blondynem . I to było niczym ?! Zawsze tylko przyjaźń ?! Widocznie mam coś z głową , wszyscy mają , bo tak wiele razy spotykaliśmy się z opinią idealnej pary . Musze przyznać , że chłopak wszechstronnie uzdolniony , jako aktor też by sobie poradził . Z obawy przed zaśnięciem zrobiłam sobie kolejną kawę . Ilość kofeiny pomagała mi nie zasnąć przez całą noc , to pomoże mi funkcjonować w dzień . Usłyszałam ciche kroki na schodach , położyłam się i zamknęłam oczy . Monika zeszła do kuchni i zaczęła robić śniadanie
- Przepraszam , nie chciałam Cię obudzić - powiedziała , kiedy z trudem przeciągałam się na kanapie
- Nie szkodzi i tak drzemałam - skłamałam
- Robię śniadanie , chcesz ?
- Nie dzięki , już jadłam rano z tatą - kolejne kłamstwo na moim koncie
Przyjrzała mi się badawczo i wróciła do szykowania sobie śniadania . Posprzątałam syf , który zdążyłam zrobić w salonie . Monika zjadła śniadanie , odniosła naczynia do zmywarki i oparła się o blat kuchenny .
- Wiesz o czym mówił Joe ? - zapytała i totalnie zbiła mnie z tropu , bo spodziewałam się pytania '' dajesz radę ? ja jestem tuż obok , pamiętaj ''
- Nie , jeszcze z nim nie gadałam , jak zadzwoni to zapytam
- Jakieś plany na dzisiaj mamy ? - starała się mnie zagadać
- Nie chcę mi się nigdzie ruszać
- Lily ... - przerwała mi
- Spokojnie . Patrz za okno , nie mam ochoty moknąć . Możesz zadzwonić do Dylana i zapytać czy wpadną - fakt faktem , pogoda była tylko wymówką , chociaż nawet ona nie dawała mi powodu do radości
- Gdzie masz telefon ?
- Blat w kuchni , ślepoto
Monika uśmiechnęła się pod nosem , bo telefon leżał koło jej ręki . Ach , ci zakochani . Odblokowała telefon i wpatrywała się w ekran , uśmiech zastąpiła troska i współczucie
- Masz 3 nieodebrane połączenia - powiedziała i wyciągnęła telefon w moją stronę
- Kto dzwonił ?
- Zayn
- O jak mi przykro ! Trudno , dzwoń do Dylana .
Spojrzała na mnie zatroskaną miną , a potem wybrała numer do chłopaka
- Będą po 16 . Dylan przyjdzie z dziewczyną i kolegami - poinformowała mnie , kiedy wróciłam z łazienki
- Z dziewczyną ? - zapytałam zdziwiona
- Wiem tyle co Ty
Wymieniłyśmy znaczące spojrzenia i roześmiałyśmy się
- Idę posprzątać w pokoju i wypakować ubrania - rzuciła i zniknęła na schodach
Poszłam w jej ślady , zebrałam koc z salonu i udałam się do swojego pokoju . Wypakowałam wszystkie rzeczy z walizek i rzuciłam je na łóżko . Brudne odłożyłam na podłogę , a czyste składałam i umieszczałam w szafie . Wpadłam w monotonię składania ubrań . Nie zwracałam uwagi czy to spodnie , bluzka , bluza czy sweterek . Czułam się jak maszyna . Wszystkie ubrania wylądowały w szafie , wzięłam walizki i torby , żeby sprawdzić czy coś nie zostało . Wsadziłam rękę do torby i na jej dnie wyczułam miękki materiał . Wyciągnęłam ubranie i nie mogłam uwierzyć . Podciągnęłam bluzę do twarzy i zaciągnęłam się jej zapachem . Momentalnie łzy napłynęły mi do oczu . Obraz wspomnień gwałtowanie zawitał do mojej głowy . Minął nie cały rok od czasu , kiedy dostałam tą bluzę i ona nadal była przesiąknięta jego zapachem
- Masz coś do pra .. - Monika weszła do pokoju . Podniosłam głowę i smutno na nią popatrzyłam . Pokazałam jej bluzę i rzuciłam ją na krzesło w kącie pokoju . Monika usiadła obok mnie na podłodze i przytuliła mnie .
- Ja .. ja tak nie mogę ! - zaczęłam się żalić
- Może spróbuj z nim porozmawiać
- I co to zmieni ?! Sama słyszałaś co powiedział w wywiadzie .
- Już ciii . Uspokój się . Zayn to palant
- A ja kocham tego palanta !
Siedziałyśmy w ciszy
- Tak bardzo chciałabym Ci pomóc , ale nie wiem jak - pogładziła mnie ręką po włosach
- Dobra . Koniec tego użalania się . Idę się wykąpać , bo pewnie i tak przyjdą wcześniej niż o 16 - wstałam i poszłam do łazienki , a Monika przez jakiś czas przyglądała mi się , po czym wyjęła telefon z kieszeni . Wzięłam ciepły prysznic, który kojąco działał na ciało i umysł. Włosy spięłam w wysokiego kucyka, delikatnie się pomalowałam i ubrałam w pierwszy lepszy dres. Zeszłam do salonu, nikogo nie było , Monika pewnie się jeszcze szykowała. Przywiązuje dużą wagę do swojego wyglądu w każdej sytuacji, zawsze dąży do perfekcyjnej stylizacji . W domu nie było nic na obiad, ale nie mam tego tacie za złe, ma tyle spraw na głowie . W sumie dla mnie to nawet lepiej , nie jestem głodna, a dla Moniki zamówiłam pizze.  Kiedy ją przywieźli poszłam z nią do pokoju Moniki
- Dobra, postaram się. Zayn ! Nie! Nie obiecuję ! – usłyszałam pod drzwiami pokoju przyjaciółki i stanęłam na chwile.
Czekałam na dalszą część , ale już nic ciekawego się nie działo, tylko się pożegnali . Weszłam do pokoju i podniosłam ciepłą pizze do góry
- Wiesz, że Cię kocham .Umieram z głodu – przechwyciła ode mnie obiad
- O czym rozmawiałaś z Malikiem ? – zapytałam kiedy zajadała się pierwszym kawałkiem pizzy
- Rozmawiałam z Niall`em . – powiedziała bez tej iskierki radości w głosie , skłamała  i to można było poznać.
- Dobra, nie ważne. Jedz
Siedziałyśmy w ciszy, Monika jadła obiad , a ja poszłam po kolejną kawę. Nie wiem, która to kawa. Chyba 5, bo w nocy też piłam. Wróciłam do góry i weszłam sprawdzić co na twitterze. Przybyło mi followersów, weszłam w mentions i co znalazłam? Wyrazy współczucia i wsparcia oraz hejty. Za wsparcie dziękowałam, hejty pozostawiam bez komentarza .
- Co tam masz ? – Monika pojawiła się obok i przez moje ramie czytała tweedy – Patrz na ten.
Włączyła długą wiadomość i zaczęłyśmy czytać.
„ No Ludzie! To chyba było logiczne, ona jest 4 lata młodsza od niego, co chłopcy w tym wieku mają w głowie – wszyscy wiemy. Zwyczajna wakacyjna zabawa, a dziewczynka się zakochała. Teraz nadchodzi mój czas, także Lily , żegnam. Nadchodzi mój czas, na dobrą zabawę z Malikiem i obejdzie się bez takich tanich scen. Miałam przyjemność posłuchania ich rozmowy. Dziewczyna wydaje się chora psychicznie, a nasze ciasteczko totalnie ją olewa. Więc, nie róbcie z niej ofiary, tylko ją zjeżdżajcie . Wasza kochana @Paaaamiiii33”
Teatralnie przewróciłam oczami.  Kilka dziewczyn poparło Pamcie, kimkolwiek ona jest, a kilka stanęło w mojej obronie. Ciekawe kto to może być ,weszłyśmy na jej profil. Po pierwszy zdjęciu rozpoznałyśmy naszą przyjaciółkę z Londynu
- Ja pierdziele… Wymiękam ! – zamknęłam laptopa i zdenerwowana zaczęłam chodzić po pokoju – Czy ona mi nie da spokoju?! Wygrała ! Czego jeszcze chce ?! Zostawiłam jej Zayn`a , właściwie to on mnie zostawił. Może go sobie wziąć! Niech mi da spokój …
- Takie jak ona muszą komuś niszczyć życie.. Lily , którą znam nie daruje jej tego
- Nie ma już tej Lily !
- Zniszczymy ją, obiecuję Ci to  - Monika przytuliła mnie .
W sumie to nie wiem jak dałabym radę bez niej. Jest zawsze kiedy jej potrzebuję i zawsze potrafi mi pomóc i wesprzeć . Jedyne czego w niej nie lubię , to , to że knuje właśnie za moimi plecami coś z Malikiem . Kiedy ochłonęłyśmy z emocji, a właściwie to ja, zeszłyśmy do salonu i czekałyśmy na znajomych
- Otworzę ! – krzyknęłyśmy z Moniką zgodnie i pobiegłyśmy w stronę drzwi.  Chwyciłam za klamkę , wymieniłam spojrzenie z Moniką pełne ciekawości, kim jest dziewczyna Dylana i otworzyłam drzwi. Chłopak obejmowałam ramieniem dziewczynę , swój wzrok przeniosłam na nią
- Rachel ?!
- Co Ty taka zdziwiona ? Myślałaś,  że nikogo sobie nie znajdę ,co ?- zapytała rozbawiona i wpadłyśmy sobie w ramiona .
Weszliśmy do salonu i zaczęła się rozróba. Chłopcy wygłupiali się i przekrzykiwali jeden przez drugiego , opowiadając jakieś śmieszne historie . Włączyliśmy jakiś film, ale nie pooglądaliśmy do końca, bo chłopcy wylecieli na dwór pobawić się  deszczu .
- No , w końcu same. Możemy pogadać, co tam u Was?  - zapytała Rachel
- u mnie całkiem dobrze, jak długo jesteś z Dylanem ? – rozmowę ciągnęła Monika, za co byłam jej wdzięczna
- Ponad 2 miesiące – dziewczyna wyszczerzyła zęby
- I się nie pochwalił ostatnio !
- Bo mu nie pozwoliłam,  miałyście się dowiedzieć przy mnie -  Rachel zamilkła na chwile – Lily, jak się czujesz?
-ee ? Całkiem dobrze? Przecież jestem zdrowa – och no oczywiście, że jestem zdrowa. Przecież nie mam grypy czy innego choróbska . W sumie .. Rzecz biorąc wolałabym leżeć z gorączką , ale mieć czyste i zdrowe serce.
- Nie mówię o tym, wiem co się dzieje. Mamy internet i telewizor
-Ja tez i już nie zamierzam z tego korzystać .
Rachel napotkała znaczący wzrok Moniki , który ja też zdążyłam wychwycić . Chłopcy cali morzy wrócili do domu.
- No jasne! Jeszcze będę musiała ze szmatą latać i to wycierać –wtrąciła Monika, kiedy chłopcy biegali i zostawiali po sobie brudne i mokre ślady
- Spoko, spoko. Zadzwonimy po Pamele – odezwałam się i wszyscy zaczęli się śmiać, a potem umilkli i wpatrywali się we mnie
- Nie musisz udawać silnej – rzucił Matt i przytulił mnie
- Nie udaję. Tylko moje problemy to moje problemy, nie będę nikogo męczyć
Zrobiło się trochę niezręcznie . Chłopcy i Rachel pożegnali się i wyszli chwile przed powrotem taty
- Ale jestem głodny ! – rzucił na przywitanie
- Odgrzać Ci pizze ? Zamawiałyśmy na obiad i została – zaproponowałam , a wzrokiem uciszyłam przyjaciółkę , która chciała powiedzieć , że przecież ja nic nie jadłam . Zrobiłyśmy kolacje tacie, chwile z nim posiedziałyśmy i poszłyśmy na górę. Prowadziłyśmy słodką rozmowę o Niall`u , Kiedy mój telefon zawibrował .Ślamazarnie udałam się do biurka gdzie leżała komórka. Zastanawiałam się kto i co może ode mnie chcieć przed 23.  Odblokowałam telefon i wszystko stało się jasne. 3 wiadomości. Pierwsza , od Malika – skasowana bez przeczytania , druga od Harry`ego – pytał czy już za nim tęsknie i trzecia od Liama, który przypominał mi ,że dalej mogę na nich liczyć i oni mi pomogą . Och, jak słodko.  Odłożyłam telefon i wróciłam do Moniki
- Kto to ? – zapytała
- Zayn , Harry i Liam
- Czego chceli?
- Wywiad przeprowadzasz? Zayn nie wiem, Harry pytał czy za nim tęsknie, a Liam ja zwykle mówił ,że mogę na nich liczyć
- Nie odpiszesz im , prawda?
- No jakoś mi się nie spieszy
- Nie traktuj ich tak
- Ich nie, Zayn`a , owszem.
- Będziesz się przez całe życie na niego gniewać ?
- Nie, nie przez całe . Ale on zwalił mi znaczącą część mojego życia. Nie wiem ile to potrwa .
Monika westchnęła , pożegnała się i poszła spać do siebie . Chwile się pokręciłam po pokoju i położyłam się do łóżka. Wielki minus cienkich ścian . Ściany mają uszy. Monika gadała przez telefon, pewnie z Niall`em , tata kręcił się na dole, a ja leżałam i wpatrywałam się w sufit szukając odpowiedzi na nurtujące mnie pytania . Powoli odpływałam, kiedy telefon zaczął dzwonić. Zaspana przetarłam oczy i spojrzałam na wyświetlacz . Zayn . Odrzuciłam, ale nie dawał mi spokoju, w końcu wyłączyłam telefon i wymiękłam. To moje decyzje zdecydowały, że jestem teraz , a nie w innym miejscu swojego życia. Może decyzja ,którą podjęłam rok temu byłą błędna? Może powinnam wybrać Dylana i jego znajomych, a nie 4 lata starszego Malika i chłopców. Czego oczekiwałam? Przede wszystkim wsparcia, które otrzymywałam do czasu powrotu do Polski. Nie liczyłam na happy end, który miałby się opierać na tym ,że wspólnie się starzejemy, mamy piękne prawnuki i w naszym życiu panuje harmonia i spokój. Liczyłam na wspaniałe chwile i potem bezproblemowe rozstanie, jednak nie wszystko w życiu idzie tak jakbym tego chciała.  Ta sytuacja mnie niszczy, nawet już spać nie mogę. Boję się wspomnień , bo są dla mnie bolesne.  Czekałam aż tata wyjdzie do pracy, a potem zeszłam na dół. Po chwili ja i moja najlepsza przyjaciółka , kawa , zasiadłyśmy przed telewizorem.  Ogromny ból przeszywa moje ciało. Witaj drugi dniu bez spania i jedzenia!  Nawet najmniejszy ruch sprawia mi ból, mój organizm potrzebuje odpoczynku i jedzenia . Świadomie niszczę siebie i nie jest to dla mnie problem.
- Dosyć tego !  - krzyknęła Monika i pojawiła się obok mnie – Tak dłużej być nie może
- No nie wiem o co Ci chodzi
- Popatrz na siebie ! No jak Ty wyglądasz?
- A to trochę zmęczona jestem
- No ja też bym była , dwie nieprzespane noce, wczoraj cały dzień nic nie jadłaś, tylko jedziesz na kawie. Dziewczyno! Ogarnij się , proszę !
- Interesujące przypuszczenia. Spałam, coś Ci się wydawało i jadłam
- Tak, faktycznie. Ściany są tak grube ,że nic nie słychać, a to , że płakałaś to ja mam pewnie jakieś omamy
-A powiem Ci , że tak też się zdarza .
- Nie mam do Ciebie siły! Bo powiem Twojemu tacie i zadzwonię do chłopców
- No jasne! Rób ze mnie wariatkę . Dobra pójdę się zdrzemnąć
- A teraz coś zjesz, czekaj tu – poszła do kuchni i po chwili wróciła z talerzem kanapek
Popatrzyłam się na nią i wzięłam jedną z nich. Trzymałam ją w dłoni przez 5 minut i patrzyłam się na nią jakby mnie chciała zabić
- Jedz.. – powiedziała Monika i pokazała mi telefon
Popatrzyłam na nią jak na największego wroga i z wielkim bólem serca zjadłam tą kanapkę , a potem niestety jeszcze jedną.
- No bardzo ładnie – pochwaliła mnie – A teraz idziesz spać .
Położyłam się na kanapie, a przyjaciółka wygodnie rozsiadła się na fotelu i włączyła telewizor. Przez pierwsze 10 minut chciałam zasnąć, ale nie mogłam. Potem udawałam.
- Nie udawaj – rzuciła Monika – leż spokojnie to zaśniesz
Ludzie kochani! Co za człowiek. Stanowczo muszę odradzić Niall`owi wiązanie się z nią. Czuję się gorzej niż w wojsku . Biedne jej dzieci w przyszłości, grunt ,że będą miały mnie jako ciocie. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam, ale chyba nie na długo . Kiedy się przebudziłam usłyszałam, że Monika cicho rozmawia z kimś przez telefon. Nie otwierałam oczy i starałam się nie ruszać
- Yhym . Tak ,teraz śpi – powiedziała i wstała do kuchni – Zayn, nie jestem wróżką, nie wiem wszystkiego i nie spełniam życzeń na pstryknięcie palcami .Ona potrzebuję czasu , nie dziwie się jej. Dobra, dasz mi Niall`a ?
Na czym mu tak zależy ? Na rozmowie ze mną ? Oj no zabawne, uśmiałam się jak nigdy. Myślę , że jakiś wywiad by wystarczył, bo Zayn jest serio w tym dobry . Powoli wstałam i poszłam do kuchni nalać sobie czegoś do picia
- Z kim gadasz? – zapytałam cicho
- Z Niall`em
- Pozdrów go i chłopców – powiedziałam i uśmiechnęłam się ,a ona podejrzanie się na mnie popatrzyła
- Macie pozdrowienia od Lily – powiedziała do telefonu
- Ale nie wszyscy – dodałam , a ona pokiwała głową i kazała mi się popukać w czoło.
Zadowolona z siebie poszłam do salonu i skakałam po kanałach szukając czegoś sensownego
- Idziemy na zakupy i nie ma , że nie  - Monika mnie dzisiaj terroryzowała
- Świetny pomysł ! – powiedziałam z udawaną ironią – Ale jak się ogarnę.
- Dziewczynki ! Chodźcie do kuchni – usłyszałyśmy pod wieczór kiedy siedziałyśmy w pokoju i cieszyłyśmy się zakupionymi ubraniami
- Co jest ? – zapytałam i usiadłyśmy przy stole w kuchni
- Mam ważną delegacje na 1,5 tygodnia. Przepraszam , ale muszę jechać . Poradzicie sobie ?
- Żaden problem! Damy radę, o nic się nie martw – zapewniłam go
- Jakby co to wpadnij do sąsiadki, ona Wam pomoże
- No jak jej syn , nie wątpię
- Co ? – zapytał tata
- Nic nie mówiłam, idziemy do siebie, dobranoc
*** Poranek następnego dnia ***
Wstałam wypoczęta , a promienie słoneczne wpadały do pokoju rozświetlając go.
- To będzie piękny dzień ! – rzuciła Monika i wgramoliła się do mojego łóżka
- Jest jeszcze tata ? – zapytałam zaspana
- No coś Ty . Już prawie 12 , dawno go nie ma – Monika cieszyła się jak głupia
- Co Ty taka szczęśliwa ?
- Pogoda ładna
- No, tak. Gadaj !
- Całą noc gadałam z Niall`em i może się z nim spotkam .
- No to świetnie ! – przytuliłam przyjaciółkę i zaczęłyśmy piszczeć jak głupie
Zeszłyśmy na dół, zrobiłyśmy śniadanie, powoli się ogarnęłyśmy i zamulałyśmy przed telewizorem. Monika bez słowa wstała i szukała czegoś po domu
- Czego szukasz? – zapytałam ciekawa
- Wzięłaś piłkę, prawda?
- Jasne! Jest u mnie pod łóżkiem
15 minut później darłyśmy się w ogrodzie na pół osiedla i odbijałyśmy. Kilka razy wygrywałyśmy wycieczki do sąsiadów po piłkę. Nawet nie zauważyłyśmy kiedy zaczęło się  ściemniać. Usiadłyśmy na schodach i wspominałyśmy
- Szkoda ,że nie ma tu Jacka i Piotrka – powiedziałam i wpatrywałam się w trawnik
- No trudno – przyjaciółka wybiła mi piłkę z rąk – lecisz
- Pff. Żartujesz sobie. Kto peci ten leci , kochana – pokazałam jej język i wstałam
Monika wygrała fascynującą wycieczkę na druga stronę ulicy i przy okazji zrobiła z siebie idiotkę przy wnuku sąsiadów.
- Brawo   !  Jest moc, biedny chłopak – powiedziałam i zwijałam się ze śmiechu
- Graj – syknęła rozbawiona .
Chwile odbijałyśmy , a potem Monika wzięła piłkę i zaczęła ją podbijać nogą, a potem ja. Śmiałyśmy się jak głupie, bo więcej niż 10 razy żadna nie potrafiła podbić kolankiem
-Chamstwo ! – powiedziałam obrażona i przez przypadek potknęłam się o piłkę
W efekcie, ja leżałam na ziemi , a piłka poturlała się w stronę ulicy. Wstałam z ziemi i zaczęłam się śmiać
- Fajna dupa ! – Monika już prawie leżała
Zaczęłam się wykręcać i spojrzałam na mój tyłek. Białe spodenki zrobiły się zielone od trawy
- No pięknie ! – mruknęłam i usiadła na schodach
- Nie chce Ci nic mówić , ale kto peci ten leci – Monika usiadła obok mnie i zwijała się ze śmiechu
- Nie ,proszę, nie zrobisz mi tego
- A właśnie ,że zrobię , idź po piłkę
Ręce splotłam za plecami na wysokości tyłka i poszłam po piłkę, słyszałam jak Monika się za mną śmieje. Odwróciłam się do niej , a sama cofałam się , aż wpadłam na kogoś i gwałtownie się odwróciłam. Ktoś trzymał naszą piłkę w ręce
- Dzięki – mruknęłam , wzięłam piłkę i popatrzyłam się w górę.
Chłopak uśmiechnął się i patrzył na mnie z góry. Stałam jak głupia i zastanawiałam się czy mam zwidy
- Co .. Co Wy .. Co Wy tutaj robicie ? – wydukałam
- Fajny tyłek – rzucił Zayn i pojawił się obok Hazzy
- Morda, Malik , nie rozmawiam z Tobą – powiedziałam i zjechałam go wzrokiem
Mulat speszył się i poszedł do auta.
- Hej , Lily . Co tak dłu . – Monika zaczęła, ale nie skończyła bo zobaczyła co mnie zatrzymało
- Przyjechaliśmy ! – krzyknął Lou i przytulił mnie o Monikę
- Niespodzianka ! – krzyknął Liam i pojawił się obok ciągnąc za sobą Zayn`a
- No ! Tylko w 1/5 Wam się nie udała ! – obdarzyłam Malika miłym spojrzeniem
- Pogadamy ? – mulat wyszedł na przód i patrzył mi się w oczy
Znowu to robi. Miesza mi w głowie .Carter! Ogarnij się, nie wchodź ponownie do tej samej rzeki – krzyczał  rozum . No proszę Cię , nigdy z tej rzeki nie wyszłaś, spróbuj – szeptało serce. Parsknęłam śmiechem – no tak , odezwało się moje chamskie „ja”
- Co ? – zapytał zdziwiony Malik,  a wszyscy się na nas patrzyli
-Nic, nie sądzisz ,że lepiej jakbyś udzielił wywiadu ? To wychodzi Ci znakomicie – powiedziałam i poszłam do domu .

______________________
Cześć! Rozdział w środku tygodnia - nie podobne do mnie, no ale macie :) troche długi, a jak Wam się podoba ? Nie wiem czy będę dodawać jeszcze rozdział w tym tygodniu, więc chciałabym Wam wszystkim życzyć wesołych świąt, mokrego lanego poniedziałku, żebyście zawsze były uśmiechnięte i szczęśliwe , żebyście spotkały i chłopców i żeby spełniły się Wasze najskrytsze marzenia.
1) Dziękuję za wszystkie miłe komentarze, że mnie wspieracie i w ten pozytywny sposób trujecie dupe o następny rozdział. Dla mnie to wiele znaczy. Jakby ktoś w styczniu powiedział mi ,że będę miała bloga, taką oglądalność , tyle miłych komentarzy i poznam wiele wspaniałych osób - tylko bym się zaśmiała. Bardzo doceniam to ,że jesteście i czytacie to co ja piszę. Pewnie i tak mało kto czyta to co własnie produkuję , ale jeśli ktoś dotrwa do tego momentu : KOCHAM WAS WSZYSTKIE BARDZO I JESTEŚCIE DLA MNIE STRASZNIE WAŻNE . DZIĘKUJĘ 
2) kontakt do mnie : tt : @proorsus , GG : 41777631
3) Imaginy piszę , więc postaram się dodać w święta, przepraszam, że tylko to trwa ,ale serio jestem zapracowana
4 ) Wszyscy wbijamy na bloga Oliwii , wszyscy wiemy , że początki są trudne więc jej pomagamy. Pewnie w swoim czasie pojawię się też tam ja ( O BOŻE, ZA JAKIE GRZECHY Z MOJĄ MORDĄ) , bo Oliwia już mi to zapowiedziała.  http://www.proorsus.blogspot.com/